306941864_135182319255816_9133310808240842254_n

              W dniach 19 – 22 września uczniowie Społecznego Liceum Ogólnokształcącego nr 7, a także działającej przy Liceum innowacji pedagogicznej pod nazwą Centrum Edukacji Alternatywnej, realizując wieloletnią tradycję szkolną, w ramach corocznego wyjazdu edukacyjnego, udali się w Beskid Sądecki oraz Pieniny. W tym roku wyjazd był wyjątkowy, gdyż wraz z młodzieżą z Warszawy, wyjechała młodzież z I m, nowopowstałej klasy z Mińska Mazowieckiego. Ilość chętnych była tak duża, że zamiast planowanych dwóch autokarów, musieliśmy wynająć kolejny, trzeci autokar.

            Mimo iż było chłodno, nawet jak na drugą połowę września, i pogoda nas nie rozpieszczała, udało nam się zrealizować wszystkie punkty skrupulatnie opracowanego planu. W drodze do Muszyny – Powroźnika zatrzymaliśmy się w Nowym Wiśniczu, gdzie zwiedziliśmy renesansowy zamek rodu Kmitów. Zachęceni opisem uczty na zamku która trwała 2 tygodnie udaliśmy się do restauracji na rynku Nowego Wiśnicza, aby zaspokoić głód olbrzymimi pizzami. Gdy dojechaliśmy do ośrodka „Janosik” w Powroźniku, musieliśmy skosztować jeszcze kuchni pani Marii. Nie mogliśmy przecież obrazić tak gościnnego gospodarza!

         Wtorek był bardzo intensywnym dniem. Po śniadaniu wyjechaliśmy w Pieniny i odwiedziliśmy sławną Niedzicę. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od rejsu po Zalewie Czorsztyńskim, a następnie, w dwóch grupach, podziwialiśmy mury zamku niedzickiego, który służył za scenerię hitu wszechczasów – „Wakacje z duchami”. Każdy poznał legendę o pięknej i kłótliwej Brunhildzie i jej mężu, którego pozbawiła włosów. Z Niedzicy jest niedaleko do Sromowiec Niżnych, a stamtąd przez kładkę na Słowację, do Czerwonego Klasztoru. Żal nie skorzystać! Skorzystaliśmy, i do ośrodka wróciliśmy późnym wieczorem.

            Środa również pełna atrakcji, ale i chwil na poznanie nowych kolegów. Po śniadaniu rozpoczęliśmy zwiedzanie Nowego Sącza i udało nam się wykroić chwilkę dla siebie. Po dość intensywnie spędzonym czasie  wolnym, musieliśmy naładować baterię podczas wyśmienitego obiadu. Najedzeni i zadowoleni ruszyliśmy do Krynicy Zdroju, której zwiedzanie  zakończyliśmy zakupami wód mineralnych, magnesów na lodówki i oczywiście oscypków.

             I nastał Czwartek, czyli ostatni dzień naszego wyjazdu. By zwalczyć nasz smutek, postanowiliśmy, by był to dzień pełen wrażeń. I jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy! Odrzuciliśmy możliwość powrotu do Warszawy najkrótszą drogą i pojechaliśmy do  Sandomierza. Tu oczywiście obowiązkowo odwiedziliśmy starówkę – katedrę, rynek, Dom Długosza, Bramę Opatowską i, to z czego ostatnio Sandomierz słynie najbardziej, czyli wystawę z serialu „ Ojciec Mateusz”. Niektórzy, w sklepiku zamiast krówek sandomierskich, zakupili podróbki czapek policjantów, ciekawe do czego je wykorzystają? I tak, pod dniu pełnym wrażeń, w godzinach wieczornych dotarliśmy do Warszawy.

          Pomimo pogody, która nas nie rozpieszczała, wyjazd uznajemy za bardzo udany, i czekamy na następny ! 😊